piątek, 21 listopada 2014

Rozdział trzynasty

Po dwóch tygodniach w naszej upośledzonej watasze, musiałam w końcu powrócić do domu. Nie żebym stęskniła się za nieudolną kuchnią mamy, dziwnymi nawykami taty, lub denerwującym bratem... Co ja gadam? Oczywiście. że się za tym stęsniłam. Rodzinka to jednak rodzinka, nawet taka jak moja.

Obudziłam się leżąc na łóżku. O godzinie 16-coś. W domu było jeszcze pusto. Oczywiście to nie przeszkadzało temu by bajzel był taki, jak gdyby Amerykaniń wpadł na pomysł obrabowania nas z jedzenia i sympatycznie porzucił potem naczynia DOSŁOWNIE wszędzie. Jeżeli mam być szczera to lodówka też wskazywała na tego rodzaju napad. Jedyne co w niej znalazłam to ser, trochę warzyw i wadliwej jakości masło. Super. Tak swoją drogą może to taki swojego rodzaju trening przed studiami? Bo kto, jak nie student potrafiłby zrobić z tych rzeczy obiad.

Włączyłam sobie muzykę i zaczęłam sprzątać.

Prawie już kończyłam kiedy do domu wparował jak granat. (choć nie wiem czy to porównanie nie uwłaczające hałaśliwości i zniszczeniu jakie tworzy mój ukochany braciszek)

- Hejka kurduplu! - Wparował do kuchni w swoich wyściowych butach. Fakt, że zajebałam mu jego codzienne, a to że jedyną parą jaką jeszcze ma są klapki, nie dawał mu zbyt dużego wyboru.

- Hej.

- Dzisiaj bez wyzwisk? - Przyłożył rękę do mojego czoła i zabrał ją z sykiem. - Jesteś rozpalona. - Z powątpiwaniem spojrzał na moje włosy. - Chodź patrząc na kolor twoich kudłów to można nawet stwierdzić ze płoniesz. - Nim zdążyłam mu odpyskować, odszedł nucąc ,,This girl is on fire"

W takim razie wiecie już czemu cieszyło mnie samotne popołudnie.

John, bo tak zwie się ta niewydarzona kreatura ciemności, będąca jednocześnie moim bratem, robi to codziennie.

- Wiesz, nie rozumiem tych wszystkich dziewczyn które tak za tobą szaleją.

- A ja tak. Poprostu jestem sexy. - Wrócił do kuchni niosąc zakupy.

- No jasne! Jeśli gustuje się w twarzach nieskalanych inteligencją. - Powiedziełam otwierając lodówkę, a John rzucał mi rzeczy wyjęte z torebek.

Probkem polega na tym że mój brat jest nawet przystojny. Wysoki, szczypły, ale pomimo to dość nieźle umięśniony. Posiada czarne włosy i oczy w takim samym kolorze jak moje. W sumie to jesteśmy bardzo podobni, tylko on jest jakby tą lepszą i bardziej męską wersją mnie.

- Siostra, Ed ma wpaść nie długo. - Ed to przyjaciel mojego brata. - Błagam zrób coś by uchronić go od przesłuchania rodziców.

- Zrobi się. - Puściłam mu oko i zaczęłam szykować sobie kanapki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz