niedziela, 16 listopada 2014

Prolog

Naprawdę nie wiem co mnie skłoniło do tego żeby opisać swoją historię. Możliwe że był to ból głowy wywołany ględzeniem Tayenda o tym że powinnam bo budżet kiepsko przędzie, a mu marzą się wakacje na Hawajach. Możliwe też że poprostu zabiłabym go gdyby się nie uciszył. Tak czy inaczej powodów mogło być sporo i zastanawiać się nad tym czy była to chęć wakacji w fajnym miejscu czy próba uniknięcia zamordowania przyjaciela nie ma sensu.


Zacznę więc od początku. Zwerbowano mnie pare lat temu. Czemu? Ponieważ należę do grupy wędrujących duchów. Nię, nie jest to stowarzyszenie poetów pojebańców natchnionych w przypływie wypalenia towaru wadliwej jakiści. Tylko grupy ludzi posiadających duszę nie związaną z ciałem na stałe. W naszych czasach to żadkiść. W dodatku uznano mnie na tyle młodą by bez problemu można by zrobić mi pranie mózgu i wyszkolić na ich potrzeby. Od tej pory miałam zabijać wszelkie stworzenia magiczne, wmawiano mi żę mają obrzydliwą nature i trzeba je wszystkie wybić. Tayenda poznałam na jednej z misji i to od niej zaczęło się moje nowe życie, a teraz także historia którą wam opowiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz