Trawis patrzł już teraz na mnie bez tej sympatycznej otoczki. A w jego oczach dostrzegłam przenikliwość o jaką go wcześniej nie podejrzewałam.
-Ty nic nie rozumiesz. Prawda? -spytał.
-A co mam rozumieć?
Jego twarz była już w tym momencie idealną maską bez emocji.
-To że wszystko czego cię uczono to kłamstwo.- przez chwilę wodził spojrzeniem po mojej twarzy próbując odczytać moją reakcję.
Nie było żadnej. Nawet jeżeli by wywarł na mnie jakiekolwiek wrażenie to i tak byłam szkolona by ukrywać emocje.
-Oczywiście że tak twierdzisz, to jest wam bardzo na rękę. I co? Mamy być armią bezmózgich zabójców oszukiwanych przez swoich dowódców. A wy biednymi niewinnymi istotami?
-Tak.-odpowiedź była tak niedorzeczna że miałam zamiar wybuchnąć mu śmiechem prosto w twarz. Tylko że wyraz jego twarzy ten smutek kazał mi zastanowić się jeszcze raz.
-Nawet gdybyś miał rację to co teraz? Jak mielibyście zamiar mi to udowodnić?
-A jeszcze tego nie zrobiliśmy? Odpowiedź jest prosta. Szukaj właśnie tych prostych. Jeszcze żyjesz. Czemu? Bo my nie chcemy zabijać. Jesteś ranna? Mamy się w obliczu zagrożenia nie bronić. Mam cię okłamywać. Po co? Czemu? Co miało by mi to dać? Powiedz mi bo ja sam nie wiem. Twierdzisz że jesteśmy bestiami. Kto zaatakował wczoraj mojego brata i siostrę? TY. I jeżeli ktoś tu jest potworem to WY!- ostatmie słowa już wykrzyczał.
A ja? Najgorsze jest to że miałam poczucie że ma rację. Ja nie zamachałabym się zabić. A oni?
Jak czytacie to proszę komentujcie. Jestem ciekawa waszego zdania. :)
OdpowiedzUsuńPodoba mi się historia i twój styl pisania. Czekam na następny rozdział, byłoby miło jeśli nexty będą dłuższe. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńPS: Wyłącz "Udowodnij, że nie jesteś automatem ". Bo to wkurza, chcę obserwować blog.
Przyznaje że pisanie dłuższych rozdziałów coś opornie mi idzie, ale mogę poprostu częściej wstawiać w zamian :)
OdpowiedzUsuńDziękuje za komentarz. To dużo dla mnie znaczy :D
OdpowiedzUsuń