Zacznę więc od początku. Zwerbowano mnie pare lat temu. Czemu? Ponieważ należę do grupy wędrujących duchów. Nię, nie jest to stowarzyszenie poetów pojebańców natchnionych w przypływie wypalenia towaru wadliwej jakiści. Tylko grupy ludzi posiadających duszę nie związaną z ciałem na stałe. W naszych czasach to żadkiść. W dodatku uznano mnie na tyle młodą by bez problemu można by zrobić mi pranie mózgu i wyszkolić na ich potrzeby. Od tej pory miałam zabijać wszelkie stworzenia magiczne, wmawiano mi żę mają obrzydliwą nature i trzeba je wszystkie wybić. Tayenda poznałam na jednej z misji i to od niej zaczęło się moje nowe życie, a teraz także historia którą wam opowiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz