Skradałam się przez las, na przemian nasłuchując i próbójąc nie nadepnąć na nic hałaśliwego. Naprawdę nigdy nie domyśliłam się że może tu leżeć tyle trzaskającego/szeleszczącego gówna. Dla zobrazowania. Znacie to uczucie kiedy nie chcecie nikogo obudzić i nagle wszystko w pokoju leży na twojej drodzę, bądź zaczyna hałasować? Tak, tu jest podobnie tylko bardziej hardcore. Zobaczyłam między drzewami lukę, za nią musi być pewnie polana. Nagle kierunek wiatru się zmienił, a ja poczułam to. Każdy wilkołak ma swój zapach, ale wszystkie cuchną podobnie. Nie w sposób się pomylić. Mogę nawet wyczuć że jest ich parę, lecz dokładniejsze określenie liczby sprawia mi jeszcze kłopot. Wyciągnełam broń. Każdy łowca ma podobną. Podłużny sztylet, który po wciśnięciu guzika przekształca się w metalową pałkę z ostrzami na końcach.
Ostatni odcinek pokonałam praktycznie się czołgając i o dziwo udało mi się dotrzeć na kraniec polany, pozostając niezauważoną. Moim oczom ukazał się widok dwóch młodych wilków walczących z sobą. Durne potwory, były tak pochłonięte sprzeczką że nie zauważyły prawdziwego zagrożenia. W dodatku miałam farta ponieważ jeden spychal drugiego w moją stronę. To była moja szansa. Naprężyłam się szykując do skoku. Poczułam przypływ adrenaliny. I nagle uderzyło we mnie coś z siłą rozpędzonej ciężarówki. Co do cholery? Poczułam szczęki zaciskające się na mojej ręce, a potem jestem wyciągana siłą z mojej kryjówki. Nagle bestia szapnęła rzucając mną na dobrę pare netrów w dal.
Jedno trzeba im przyznać, nie patyczkują się.
Proszę o komentarze czy się podoba i czy chcecie więcej. :)
OdpowiedzUsuń