poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział piąty

Tayend wyprosił z pokoju wszystkich poza Trawisem, przy okazji prosząc o jedzenie dla mnie.
-Jak ci na imię? - Patrzył na mnie z zaciekawieniem.
-A czemu miałabym wam je zdradzić? - Jakoś nie umiałam się pozbyć podejżliwości w stosunku do nich.
-Ponieważ znasz już nasze i jesteś u nas w domu. Miłoby było w takim razie się nam chociaż przedstawić, nie sądzisz?
I znowu to samo. Chyba nikt nie lubi kiedy jego wróg ma racje, a ja już drugi raz dzisiaj musiałam to przyznać.
-Mam na imię Amy.
-Więc Amy jak się czujesz?
- Beznadziejnie jak cholera. - To fakt ból głowy okazał się nie tak dużym problemem. Ręka była w zdecydowanie gorszym stanie. Nie wykluczone też, że zostałam obdarowana nową, barwną kolecją siniaków.
-W takim razie nie trzeba było nas atakować. - Do współczujących to on nie należy. - Skoro tak źle się czujesz, to pozwolimy ci odpocząć, ale musimy jeszcze porozmawiać. - Po tych słowach skinął na Trawisa i udali się w stronę drzwi.
Jedzenie przyniesiono wkrótce, a potem zapadłam od razu w sen.

2 komentarze:

  1. Hullo! No powiem Ci, że mnie całkiem zainteresowałaś. Wrzucaj, wrzucaj kolejne rozdziały, póki masz wenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh. Wenę to ja mam nawet, tylko coś czuję że jak wyzdrowieje to z czasem średniaki będzie. (Dla niewtajemniczonych przeziembiona jestem)

      Usuń