środa, 19 listopada 2014

Rozdział dziesiąty

Z okazji ponad 300 wejść wrzucam dziś 3 rozdział. Dziękuję wam za uwagę. :)


Wiedziałam, że mam przechlapane. Co oddadzą mnie? Za kogoś z swoich? Nie od dziś wiadomo było, że łowcy także łapali magiczne stworzenia, aby je przesłuchiwać, bądź używać do szkoleń.
Sęk w tym, że on naprawdę mnie tylko oprowadzał. Doszliśmy do ostatnich drzwi na korytarzu.
-To moje bióro. - Tayend był rozluźniony. Może jednak nic nie zobaczył?
Weszliśmy do pokoju, ale nim zdążyłam się rezejrzeć, moją uwagę przykół chłopak opierając się o biórko i krzyżując ręce na piersi.
- Czy możesz mi powiedzieć co się wydarzyło podczas śniadania?
-Co miało się wydarzyć?- udałam zdziwienie.
- Nie wiem, czy udajesz głupią, czy robisz ze mnie idiotę, ale proszę skończ. - Dalej mówił spokojnie, ale wiedziałam, że jego cierpliwość się kończy.
Jeszcze raz zastanowiłam się czy bez broni dam radę pokonać cztery wilkołaki. Spowrotem doszłam do tych samych wniosków.
-Chodzi ci o to jak się zamyśliłam przy stole? Nic nie planowałam.
Tayend uniósł brwi.
-A wizja? - Wziełam głęboki wdech z zdziwienia. Pokerową twarz diabli wzięli.
-Właśnie. - A jego twarzy zobaczyłam satysfakcje.
-Ale jak? Skąd?
-Wiem? - Skinęłam głową.
- Oczy. Mają wtedy takie charakterystyczne zamglenie. Ale spokojnie. Ja wiem czego szukać, to dlatego zauważyłem. - Opuścił ręce i teraz przyglądał mi się czekając na mój ruch.
-Skąd wiesz o zamgleniu? - Nawet ja o nim nie wiedziałam. Bo skąd? Skoro to mijało wraz z wizją, a innego medium nie znałam?
-Znałem kiedyś elfa który to potrafił. - Na nadzieję w moim spojrzeniu powiedział - Nie żyje.
No tak. Gdybym mogła poznać kogoś takiego jak ja i się czegoś dowiedzieć to byłoby za prosto. Mój typowy fart.
-Co ci zrobią?
-Co? - Zdziwił mnie tym bezsensownym pytaniem.
-Co ci zrobią jeżeli się dowiedzą o twoich umiejętnościach?
Dobra jednak ma sens.
-Pewnie mnie zabiją, albo wezmą na badania.
-A ty i tak chcesz tam wrócić?
-A mam jakieś wyjście? Otóż nie, nigdy go nie miałam.
-Ale teraz masz nas. Może to jest twoje wyjście?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz